Dostałam pracę! To już trzecia odkąd jestem we Francji i mam cichą nadzieję, że tym razem dogadam się z nią na dłużej. Z kolei pierwsze dni w nowym miejscu zatrudnienia wyciskają człowieka jak cytrynę. Gdy wracam do domu, nie jestem w stanie kiwnąć nawet palcem. Na blogu i fanpage’u  zrobiło się ciszej niż zwykle, a prace domowe oddałam mojemu S. (dobrego mam męża, oj, dobrego!). Poza odsypianiem przyjemność sprawia mi jeszcze czytanie książek. W ten późnojesienny, zmęczony klimat wpasowały się jak ulał Nieznane przygody Mikołajka, które po raz pierwszy czytałam w obu wersjach na raz. Francuska wersja podoba mi się zresztą bardziej niż polskie tłumaczenie.

Powrót do dzieciństwa

Pierwszy raz czytałam Mikołajka na początku podstawówki. Nie pamiętam dokładnie w której byłam klasie, ale jak na zawołanie mam przed oczami miejsce, gdzie odbywała się lektura. Mój dziecięcy pokój w mieszkaniu na warszawskim Ursynowie, zielone łóżko i zielono-pomarańczowe zasłony.

Kiedy dziś powróciłam do – jakby nie patrzeć – dziecięcej literatury stworzonej przez duet Goscinny-Sempé z ulgą odetchnęłam, że przez te kilkanaście lat ani Mikołajek się nie zestarzał, ani ja. Oczywiście, w tej chwili lepiej i częściej wczuwam się w rodziców bohatera, ale przez to czytałam z jeszcze większą ciekawością. Szczególnie mocno uśmiechałam się nad mamą Mikołajka, która od czasu do czasu opadała na fotel w geście ostatecznej bezsilności wobec wygłupów syna i męża.

Nieznane przygody Mikołajka

Wydanie polsko-francuskie

Nieznane przygody Mikołajka czyta się świetnie w każdym wieku. Zabawne historyjki o przygodach małego chłopca mają tą samą lekkość i świeżość co pięćdziesiąt lat temu przy jego literackich narodzinach. To podstawowy atut i powód, aby wrócić do historii czytanych w dzieciństwie.

Drugi to wyjątkowe wydanie książki, gratka dla wszystkich, którzy znają język francuski lub właśnie się go uczą. Dziesięć opowiadań można bowiem przeczytać również w oryginale i od razu porównać z polskim tłumaczeniem. Przyjemność poznawania Mikołajka, pana Rosoła i Alcesta od ich prawdziwej, francuskiej strony – bezcenna!

Kilka słów o Placu Francuskim

Gdy dostałam przesyłkę nadaną przez Plac Francuski, miałam wrażenie, że święta w tym roku nadeszły chwilę wcześniej. Książka zawinięta w szary papier i przewiązana wstążeczką to widok, który zawsze trochę mnie wzrusza. Plac Francuski to zarazem księgarnia, szkoła językowa oraz blog o Francji. Całemu projektowi szefuje Natasza, która o sobie mówi:

Francja i język francuski to moja wielka sympatia od wielu, wielu lat. Liczne wyjazdy służbowe i turystyczne potęgowały tylko ciągły niedosyt i tęsknotę za chwilami spędzonymi w tym kraju i rozmowami w tym języku. To właśnie z Francją związane było moje marzenie zawodowe, które od pewnego czas zaczęłam realizować.

W grudniu aż do Świąt w księgarni u Nataszy będzie dużo zniżek.  Odwiedźcie ją, może znajdziecie prezent dla siebie albo znajomego miłośnika Francji. O tym, jaki prezent mógłby się frankofilowi spodobać pisałam niedawno TUTAJ.

MIKOŁAJKOWY KONKURS

Z okazji nadchodzących Mikołajek mam dla Was konkurs, w którym nagrody ufundował Plac Francuski.

Nieznane przygody Mikołajka

Aby wygrać jeden z trzech egzemplarzy książki „Nieznane przygody Mikołajka” w wersji polsko-francuskiej należy

opowiedzieć w komentarzu o psocie lub zabawnej historii, którą pamiętacie z dzieciństwa lub znacie z opowiadań najbliższych

Zasady konkursu:
1/ Odpowiedzi należy umieszczać w komentarzu pod dzisiejszym artykułem
2/ Jeśli nie masz konta na Disqus’ie lub pojawił się problem z zalogowaniem, prześlij odpowiedź na mój adres izabela@moja-alzacja.pl, a ja zamieszczę ją na blogu.
3/ Odpowiedzi konkursowe można przesyłać do 10.12.2015 (czwartek) do godziny 24:00.
4/ Nagrodzone zostaną najciekawsze, według autorki, odpowiedzi.
5/ Wyniki zostaną ogłoszone w dniu 14.12.2015 (poniedziałek) POD TYM WPISEM
6/ Nagrody wysyłane są jedynie na terenie Polski

Powodzenia i dobrej zabawy, les amis!

***

ROZWIAZANIE KONKURSU

Bardzo dziękuję Wam za prześmieszne historyjki z Waszego dzieciństwa. Po Waszych komentarzach widzę, ze bardzo dobrze się bawiliście wspominając dawne psoty. Ogromnie się cieszę, ze konkurs się Wam podobał!

Tymczasem nagrody w mikołajkowym konkursie wędrują do:

Emilii za historyjkę o psotach podwórkowej szajki
“Psoty, psikusy, psikusiki! Każdy z nas raczej sporo ma do powiedzenia w tym temacie, zwłaszcza jeśli dorastał w poprzednim wieku (jak to strasznie brzmii!) i nie obce mu były całe dnie spędzane ze „szajką z podwórka”! (…) “

Kasi za historyjki z 3.5-letnia córeczką w roli głównej
“Nie tylko matki romanistki sie uciesza, ale i matki, ktore chca w swoich dzieciach zaszczepic miłość do Francji i przede wszystkim j. francuskiego :) (…)”

Ju za dwie zabawne, ale jednak mrożące krew w żyłach, historyjki
“Kiedy bylam małym bobasem,często opiekowała się mną moja chrzestna- ówcześnie miała ona 16 lat. Któregoś razu zostawiła wózek wraz z zawartością (czyli Mną :D) i oddaliła się,aby porozmawiać z koleżanką. (…) “

Serdecznie gratuluje dla zwycięzców!