Kładę duży nacisk na komunikację. – rozmowa z Kasią Tirilly z bloga Bretonissime

Dwa słowa wyjaśnienia na wstępie. Blog – jak niektórzy z Was wiedzą – od kilku miesięcy przeżywa bardzo poważne problemy techniczne. Z końcem maja jego widoczność w wyszukiwarce Google’a praktycznie spadła do zera. Okazuje się, że powodem jest zupełnie przypadkowy i błąd techniczny, którego nie dało się przewidzieć (oszczędzę tu Wam specjalistycznego nazewnictwa i szczegółów). Na blogu przez ostatni dłuższy czas nic nowego się nie pojawiało. Czekałam na rozwiązanie blogowej sytuacji i nie byłam pewna, w którym kierunku potoczą się blogowe losy. Decyzja – czy przenoszę Moją Alzację pod nowy adres – zapadnie już niedługo. Tymczasem chcę podzielić się z

Jestem nowatorką. Nie znoszę się nudzić. – rozmowa z Delphine Drumez, właścicielką klubokawiarni Le Temps d’Une Pause w Miluzie

Pielęgniarka z piętnastoletnim stażem postanawia pewnego dnia rzucić pracę i założyć kawiarnię. Kawiarnię, jakiej nie widziało do tej pory miasto, w którym mieszka. Klubokawiarnię, w której pod skórą czuć rytm metropolii; w której sztuka odgrywa pierwszoplanową rolę. Wreszcie w której można odnaleźć spokój i skupienie na porządkowanie myśli nad filiżanką kawy oraz na czytanie książki siedząc na kanapie ustawionej tuż pod oszklonym prześwitem dachu. Rozmawiając z Delphine Drumez, założycielką Le Temps d’Une Pause byłam ciekawa, jaka jest historia powstania pierwszej klubokawiarni w Miluzie. A także kim i jaka jest osoba, która za tym projektem stoi. Gorąco zapraszam do lektury!

By |2020-03-10T10:57:30+01:0030 sierpnia, 2019|francuska codzienność, praca, zwiedzanie|2 komentarze

Kocham tę robotę! – rozmowa z Martą Bargiel z bloga Po francuskiej stronie

Trudno mi sobie przypomnieć, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam na fejsie materiały do nauki francuskiego przygotowane przez Martę Bargiel z bloga Po francuskiej stronie. Pamiętam za to moje pierwsze wrażenia. “Wow! Ta dziewczyna łapie kontakt z drugą osobą w trzy sekundy. Albo jeszcze szybciej.” Marta ma lekkość i polot, których wielu nauczycieli języków obcych może tylko zazdrościć. Mogą natomiast po prostu podpatrzeć, jak ona to robi. Bo jest jej w Internecie dużo i wszystko co robi tchnie świeżością i pasją. Oraz naturalnością, której nie da się podrobić. W wywiadzie opowiedziała mi między innymi, kiedy język francuski pojawił się w jej

By |2020-01-04T12:30:49+01:0021 sierpnia, 2019|język francuski|3 komentarze

Apetyt na podróże miałam od zawsze. – rozmowa z Tati z bloga Poszli Pojechali

Na początku czerwca w newsletterze, który wysyłam (prawie) co tydzień w piątek napisałam: W poniedziałek spotkałam się w Colmar na kawę z Tati i Michałem z bloga Poszli Pojechali (to blog o podróżowaniu, bardzo go lubię) Przyjechali zwiedzić Alzację i z tego co mówili, bardzo im się tutaj podobało :) Parę dni później napisałam mejla do Tati: Hej, super było Was poznać, pospacerować i pogadać! Dziś rano wpadłam na pomysł, że chętnie bym Wam zadała kilka pytań do blogowej serii mini-rozmów pod tytułem ”spotkania w Alzacji”.  Nasze spotkanie w ten cykl wpisuje się idealnie :) Poszli Pojechali byli w międzyczasie w

By |2019-08-10T09:00:30+02:0010 sierpnia, 2019|zwiedzanie|0 komentarzy

Poszłam za serduchem. – rozmowa z Karoliną Banachowicz z bloga J’adore la France

Uwielbiam słuchać historii, jak ludzie trafili do Francji i jak ułożyli sobie życie pod francuskim niebem. Emigracja bardzo często wiąże się z totalnymi życiowymi zmianami. Wiele rzeczy trzeba budować od nowa. Jednocześnie bardzo często są to szczęśliwe i fascynujące opowieści o spełnionych marzeniach. Karolina Banachowicz mieszka w departamencie Dordogne i w bliskiej okolicy ma niesamowite zamki oraz inne bardzo sławne francuskie atrakcje turystyczne (z jaskinią Lascaux na czele). Z racji wykonywanego zawodu fotografa nieruchomości odwiedza niesamowite posiadłości zarówno w swoim regionie jak i w całym Heksagonie. Czytelnikom Mojej Alzacji opowiada dziś o swojej emigranckiej historii oraz tajnikach zawodu, dzięki któremu

To wszystko przez korek od szampana! – rozmowa z Panem od francuskiego, Jackiem Mulczyk-Skarżyńskim

Pan od francuskiego to charyzmatyczna postać w Internecie oraz poza nim. Uczniowie jego stacjonarnych zajęć na warszawskim Mariensztacie nie mogą doczekać się kolejnych zajęć, a pokaźna społeczność osób obserwujących go w mediach społecznościowych i czytających jego bloga to wierni fani. Wszystko co robi, wydaje się być jednocześnie intrygująco spontaniczne oraz doskonale przemyślane. Od aktorsko odgrywanych scenek na snapie po zajęcia o nazwach, na dźwięk których ma się ochotę zapisać się na wszystkie.  Dziś Jacek Mulczyk-Skarżyński, czyli Pan od francuskiego zdradza kilka sekretów na skuteczne i elektryzujące lekcje francuskiego. 

By |2019-09-24T11:01:16+02:0025 czerwca, 2019|język francuski|2 komentarze

Za co kocham Francję?

W wieloletnim związku przychodzą momenty, kiedy przyziemna rzeczywistość wygrywa z romantycznym uniesieniem. Niepozmywane naczynia zaczynają drażnić tak bardzo, że patrzenie sobie czule w oczy przestaje być najważniejszą rzeczą na świecie.  Podobnie jest z miłością do kraju, w którym mieszka się z wyboru. Polskę porównałabym do rodzica, którego się nie wybiera. A Francję, do miłości, którą wybrałam na całe życie. Za co kocham Francję? 

By |2019-09-24T10:55:18+02:0020 czerwca, 2019|emigracja, francuska codzienność|0 komentarzy

Winnica inaczej rośnie, jak się ją dotyka – rozmowa z Martą Wach, właścicielką alzackiej winnicy

Marta Wach przeprowadziła się do Francji bardzo młodo, od razu po maturze. Gdy razem z mężem zaczęła opiekować się winnicami posiadłości Domaine Wach w alzackim miasteczku Andlau, nie miała żadnego doświadczenia z zakresu winiarstwa. W tej chwili branżę tą zna od podszewki, spędziła w niej 35 lat. Winnice to całe jej życie. Marta zna osobiście każdy z czterdziestu pięciu tysięcy krzewów rosnących na ośmiu hektarach. Wstępując do nich na degustację znajdziecie w karcie wina z każdego szczepu, w tym trzy grands crus (Kastelberg, Wiebelsberg oraz Moenchberg), czyli wina z najlepszych terenów w klasyfikacji AOC.

By |2019-09-19T07:53:05+02:0012 października, 2018|emigracja, francuska codzienność|0 komentarzy

Spotkania w Alzacji: Wrocławianka na stażu z Erasmus+

Wakacje mieliśmy spędzać nad polskim morzem. Chcieliśmy zabrać rodziców Sedy’ego, moją mamę i wspólnie pospacerować po gdańskiej starówce oraz sopockiej plaży. Bliżej wyjazdu okazało się jednak, że plany trzeba nieco zmienić i koniec końców przez tydzień wczasowaliśmy się w jednej z gîte w okolicach Sélestat w centralnej Alzacji. (Wynajęcie takiego domku nie jest bardzo skomplikowane, niemniej szczegółowe wskazówki mogą się przydać.) Drugiego wieczora naszego pobytu wpadł do nas na chwilę właściciel domku (a zarazem pokaźnej farmy położonej nieco niżej) i powiedział “Mam dla was niespodziankę”. Następnego popołudnia przyjechał swoim quadem razem ze stażystką spędzającą wakacje w ich gospodarstwie.

Marzenia mają swoją cenę

Francuskie Historie Polek to seria kilkunastu wywiadów z Polkami mieszkającymi w różnych częściach Francji o tym, jak wygląda ich francuska emigracja. Na zakończenie drugiej edycji tego cyklu postanowiłam opowiedzieć Wam więcej o sobie i sama odpowiedzieć na pytania, które do tej pory zadawałam innym. Tak jak wszystkie Francuskie Historie Polek, mam nadzieję, że moje doświadczenia okażą się Wam pomocne – czy to w decyzji o wyjeździe do Francji, czy już na etapie zmagań z francuską rzeczywistością. Bonne lecture!

By |2019-04-01T21:48:18+02:0013 stycznia, 2018|emigracja, francuska codzienność|13 komentarzy

Kategorie

 

Koszyk

 

 

Newsletter

Zapisz się i odbierz rozdział zimowego przewodnika za darmo!