Sobota, urodziny kota, a do tego jeszcze Walentynki. Przemiło i tyle słodyczy! Francuskie śniadanie też jest na słodko. Wcale nie trzeba wiele.. Kanapki z szynką zostawcie na poniedziałek!

francuskie śniadanie

Na francuskim stole o poranku mamy:

Pieczywo, koniecznie z bulangerie. To akurat prawda, bagietka z piekarni nie ma sobie równych i warto rano się zmobilizować do porannego spaceru. Na śniadanie kupujemy więc croissanty – te z piekarni pachną masłem i są najlepsze na świecie, petits pains au chocolat czyli bułki z ciasta francuskiego  z czekoladą oraz bagietki oczywiście.

Jeśli namierzyliście już rogale z ciasta francuskiego w swojej okolicy, to czemu mielibyście odmówić sobie croissants aux amandes? Uwielbiam!

Dżemy, miód i nutella. Domowe konfitury jedzone na francuskiej wsi – najlepsze! A w sklepie trzeba brać confitures albo compotes, bo najwięcej w nich owoców. Co  jeszcze… masłem Francuzi rzadziej smarują pieczywo niż Polacy. Kremy orzechowo-czekoladowe to oczywiście faworyt najmłodszych i obowiązkowo na stole w każdym porządnym francuskim domu!

Bułkę czy kawałek bagietki rozrywamy palcami, smarujemy czym chcemy, „zamykamy” jak sandwicha oraz maczamy w misce z kawą lub kakaem. Taki styl. No właśnie, jak to było z tą kawą?

Parzymy kawę albo rozpuszczamy w mleku kakao instant i podajemy je w miskach (mniej więcej takich jak do muesli). W taki sposób bez przeszkód można przecież maczać croissanta! Co do picia w takim razie? Sok pomarańczowy najczęściej.

Słodkiej soboty, les amis!